Color Run 2017 Dąbrowa Górnicza
"Najszczęśliwsze 5km" takie jest motto tej imprezy. Faktycznie, zabawa jest przednia! O biegu dowiedziałam się z FB (strona oficjalna http://thecolorrun.pl/) i uznałam, że może to być fajna zabawa. Szybko znalazło się grono chętnych uczestniczyć w tym wariactwie - na naszych znajomych można liczyć, zawsze chętni na zrobienie czegoś zwariowanego :). Zarejestrowani, czekaliśmy tylko na dobrą pogodę - ostatni tydzień był paskudny (ulewy!!) i szczerze mówiąc nastawialiśmy się na najgorsze. Ale na szczęście w sobotę się przejaśniło, mimo że było tylko kilka stopni na plusie na termometrze, to słońce od razu wzbudziło w nas energię i poprawiło humory.
Bieg w Dąbrowie Górniczej zorganizowano wokół zbiornika Pogoria III - 5 kilometrów asfaltem, z atrakcjami po drodze - stacjami gdzie obsypywano nas kolorowym proszkiem oraz przejściem przez kolorową pianę. Konwencja imprezy jest na luzie i dla zabawy - nie ma pomiaru czasu, bardzo dużo uczestników to rodziny z dziećmi. Totalny luz, totalny fun.
Pakiet odebrany - koszulka, opaska na włosy, proszek do sypania - czyli przebranie w wersji podstawowej. Oczywiście wszystko w tęczowym klimacie. Do tego dołożyliśmy jeszcze inne gadżety, im zabawniej i śmieszniej tym lepiej.
Pakiet odebrany - koszulka, opaska na włosy, proszek do sypania - czyli przebranie w wersji podstawowej. Oczywiście wszystko w tęczowym klimacie. Do tego dołożyliśmy jeszcze inne gadżety, im zabawniej i śmieszniej tym lepiej.
Nasza ekipa przed startem - znak rozpoznawczy peruki clowna i okulary. Jeszcze w miarę czyści ale już bardzo happy i w świetnych nastrojach. Dzieciaki nie mogły się doczekać jako że start odbywa się partiami, trzeba było cierpliwie czekać na swoją kolej. Oczywiście atmosfera podgrzewana muzą i nawijką ze sceny, kolorowe proszki raz co raz wybuchały w powietrzu. Sam start to kolejny wyrzut kolorów a potem już tylko bieg-trucht-spacer do kolejnego kolorowego punktu. Ja truchtałam z kumpelą bo byłyśmy bez dzieciaków; powolutku, na lajcie.
Po drodze był też czas na selfie z Jankesem (Krzysiek Jankowski, Radio Zet).
A na mecie oczywiście medal, kolejne foty, gadki, kawki, lody itp. Świetnie spędzone po południe, duża dawka endorfiny i pozytywnych wibracji. Majówka zaczęta kolorowo, byle tak dalej.
(p.s. foto z telefonu + tabletu ale w tych warunkach szkoda aparatu)
(p.s. foto z telefonu + tabletu ale w tych warunkach szkoda aparatu)