Gdańsk i Sopot.
Wizyta w Trójmieście była na mojej "bucket list", więc jedziemy na popołudniowy spacer do Gdańska. Zaczynamy od Muzeum II Wojny Światowej. Bardzo ciekawe, kompletna i przystępna jak dla mnie dawka historii. Polecam.
Potem ruszamy wzdłuż Motławy na Starówkę - najpierw coś zjadamy, potem spacerek po ul.Długiej, leniwie w popołudniowym słońcu. Ludzi sporo, ciężko zdjęcie zrobić... aż strach pomyśleć ile jest w weekend lub podczas imprez. Dla nas i tak za dużo, szukamy jak tu uciec...
Akurat 5 lipca rozpoczyna się Baltic Sail Gdańsk 2018, udaje nam się zobaczyć wyścig smoczych łodzi o raz kilka żaglowców zacumowanych w kanale. Imponujące.
Robi się późno więc pora się przenieść do Sopotu - trzeba przecież jeszcze spełnić moje marzenie. Czyli szampan na sopockim molo przy zachodzie słońca w 15-stą rocznicę ślubu.
Jesteśmy na molo przed 21-wszą, więc spokojnie się włóczymy podziwiając widoki. Słońce schowane głęboko za grubą warstwą chmur nie zapowiada spektakularnego końca dnia, oj szkoda...
Robi się też coraz chłodniej. Siadamy sobie przy marinie i pijemy szampana - ach takie małe przyjemności!! Jest cudnie.
Trzeba nie ustawać w realizacji marzeń i pragnień, nawet gdy są błahe to niosą w sobie wiarę i moc.