Bieszczady cz.2 - okolice Baligrodu, Solina
Ponieważ słońce jeszcze wysoko to robimy wypad do Górzanki zobaczyć tamtejszą cerkiew. A po drodze piękne widoki na Lipowiec. I bieszczadzka atrakcja - brody, niektóre suche a niektóre z wodą. Ja wciąż zachodzę w głowę czemu nie zbudują małego mostka,bo przecież jak woda wysoka to co?!
Do cerkwi zaglądamy szybciutko bo właśnie za nami wpada do świątyni ksiądz/pop i zaczyna się nabożeństwo, więc się wycofujemy.
A wracając zatrzymujemy się na wypale węgla u Pana Zygmunta Furdygiela, czyli Zakapiora z Lipowca, postaci znanej z programu "Przystanek Bieszczady". Tu płynie życie w rytmie piwa i smug dymu z retor, spokojnie, prawdziwie...
Po drugiej stronie drogi rozciąga się piękny widok na Lipowiec, oddalone połoniny, lasy i wzgórza. Podziwiamy zachód słońca i planujemy jutro tu wrócić na pieszo/rowerowy spacer.
Pieszo/rowerowy bo ja z synem na nogach, a mąż rowerem walczy z górkami. Wdrapujemy się w stronę Lipowca, przez Bramę Słońca jak ją nazwałam (na zboczach zresztą dużo budowli jak gdyby ktoś planował tu jakiś park rozrywki - pale pod park linowy, plecione budowle, drewniane huśtawki i szałasy). Niestety w lesie okazuje się szybko, że po ulewach jest dużo wody, a drogi rozjeżdżone przez quady i motory (nie lubię moto w górach!), co w efekcie daje niezły zestaw błotny. Więc spacerujemy tylko tyle ile się da bez babrania, jest cudownie i malowniczo.
Na koniec bieszczadzkiego urlopowania jeszcze Solina, czyli ukłon w stronę turystyki popularnej i komerchy. Ale jak już jesteśmy w tych okolicach to trzeba zobaczyć.