Sycylia - El Bahira Camping Village.
W tym roku po raz pierwszy nie pojechaliśmy na rodzinne wczasy w wakacje - jakoś tak wyszło. Więc z R.odbiliśmy to sobie teraz, kiedy nadciąga jesień. Ja szukałam sobie jogowego wyjazdu - i znalazłam od https://basiatworek.pl/ . A gdy okazało się, że jest opcja wspinaczki skałkowej, pomyślałam, że to idealne dla nas połączenie. Mój mąż myślał to samo :)
I tak pod koniec października lądujemy na Sycylii, w Palermo, skąd przewiezieni jesteśmy na nasz docelowy kamping El Bahira w miasteczku San Vito lo Capo. Spędzamy tu tydzień na lenistwie, aktywnościach i cieszeniu się sycylijskimi urokami. A że wrażeń i piękna miałam tu wiele, postaram się podzielić te siedem ni na logiczne całości w kilku postach - mam nadzieję, że oddam klimat i moje odczucia.
Sycylia wita nas upałem, gorącym wiatrem i pięknym słońcem. Już z okien autobusu pełna ekscytacji podziwiam widoki na góry i morze. Tak tu egzotycznie!
Pole kampingowe jest przy samym morzu, z drugiej strony otoczone skalnym klifem (drogi wspinaczkowe), z dala od innych zabudowań. Jest basen z widokiem na zachód słońca, restauracja z całkiem dobrym, lokalnym jedzeniem, dużo zieleni i spokoju. Na kampingu zamieszkujemy 6-cio osobowy "camperhouse" - wygodny i czysty, mamy szczęście do bardzo sympatycznych współlokatorów więc czas płynie w miłej atmosferze. Pole jest oblegane przez wspinaczy skałkowych, więc panuje tu totalny luz i spokój, dzieci nie ma za dużo więc można wypocząć. Idealnie.
Plaża przy kampingu jest przyjemna ale linia brzegowa jest skalista (ostra skała) więc raczej do podziwiania fal rozbijających się o nabrzeże, niż do kąpania się.
Ragu z bakłażana i risotto z owocami morza były najlepsze! Musiałam spróbować też pizzy z pistacjami - Sycylia to kraj pistacji i te orzeszki królują wszędzie; na pizzy z szynką to ciekawy zestaw. Ale wolę pistacjowe lody :) .