Beskid Śląski, Klimczok (1117m)
Pierwsza zimowo - śnieżna wędrówka w tym roku. Bardzo mnie cieszyła bo dawno nie byłam w górach. Mimo iż pogoda nie zapowiadała się zbyt ciekawie, nie zastawanawiałam się - idę. Jako że to pierwszy spacer to wybrałyśmy z B. trasę nie za długą i nie za trudną - ot, rozruch.
Ruszamy z Brennej Bukowa na Przełęcz Karkoszczonka - przyjemnie się idzie żółtym szlakiem do góry, nie za stromo. A wokół zima (p.s. w dolinach i w Brennej śniegu już nie ma).
Dochodzimy spokojnie do Chaty Wuja Toma gdzie robimy przerwę na zimową herbatkę. Lubię to miejsce i jego ciepły klimat.
Ale to dopiero pierwszy etap naszej wycieczki - ruszamy dalej czerwonym szlakiem w stronę Klimczoka. Zima zachywca coraz bardziej, zaśnieżone choinki, cisza i spokój. Niebo szare i mgliste więc widoków nie ma, ale idzie nam się bardzo dobrze, szlak jest przedeptany na szczęście.
Na Klimczok wchodzimy w mgle, wypijamy szybką herbatkę i idziemy dalej żółtym szlakiem w stronę Błatniej, a potem skręcamy na niebieski szlak (droga św.Jakuba) - przez piękny ośnieżony, oszroniony las. Śnieg sprawił mi ogromną radość - nacieszył oczy, zachęcił do zabawy, w jakiś sposób też uspokoił i wyciszył chowając świat pod białą pierzynką.
Pięknie.
Cała wędrówka była bardzo przyjemna i relaksująca - bałam się że będzie za długa jak na pierwszy zimowy spacer, ale okazała się świetnym rozpoczęciem zimowego sezonu. Świetnie się czułam i wróciłam pełna energii. Tego mi było trzeba!
A tak przedstawiała się wg. https://mapa-turystyczna.pl