Karkonosze, do Samotni i Strzechy Akademickiej

 W Sylwestrowy dzień zaplanowaliśmy spacer do Schroniska Samotnia. To "moje miejsce", czyli najbliższe mi, najpiękniejsze dla mnie, magiczne. Kocham je. Więc jestem pełna zapału, podbudowana słonecznym dniem i dobrą energią od reszty ekipy; a tym razem towarzyszy mi również Mąż!

Ruszam spod Świątyni Wang, dziarsko wędrujemy drogą na Śnieżkę. Jest dosyć tłoczno, dużo turystów różnego typu, ale nic to. Na horyzoncie pasmo schowane pod pierzynką chmur - szkoda że nie ma widoków na ośnieżone karkonoskie grzbiety.


Zimowy szlak prowadź obok Domku Myśliwskiego bo przejście doliną zamknięte ze względu na lawiny. Ale dojście do schroniska i spojrzenie z góry na Kocioł Małego Stawu pod białą śnieżną pokrywą super ! Wszystko w bieli, tylko mocny wiatr dodaje życia i ruchu tej kotlinie. 
Magia działa. Jest mi dobrze i lekko, radośnie.


Siadamy w schronisku, w ciasnocie ludzi - ale mnie to nie przeszkadza bo chłonę klimat, urok, ciepło tego miejsca. 


Mieliśmy pomysł aby zarezerwować noclegi na Boże Ciało, ale niestety najemcy są tylko do połowy maja więc się nie dało. W związku z tym postanawiamy podejść jeszcze do Strzechy Akademickiej i tam zapytać o noclegi. Mnie to cieszy bo wiem, że z góry będzie kolejny piękny widok. I był oczywiście!


Przy Strzesze mamy mały dylemat, bo niebo się rozpogodziło i mrugnęło do nas " a może na Śnieżkę?!" Wygrywa jednak rozsądek (przeliczenie czasu) i postanawiamy schodzić w dół - żółtym szlakiem do Karpacza. Tam jeszcze tuptanko z powrotem do samochodów. 
Na koniec Królowa Karkonoszy pokazuje nam się na osłodę - i na pobudzenie apetytu. Poczeka, do kolejnej wyprawy.


Spacer dał mi dużo radości i wewnętrznego spokoju; nawet te tłumy ludzi mi nie przeszkadzały, patrzyłam ponad nie. I cieszę się, że tak potrafię. Oczywiście, mam teraz ogromny apetyt by wrócić tu. Ale od czego są plany na nowy rok!

Nasza trasa przebiegała mniej więcej tak (za https://mapa-turystyczna.pl)