Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2025

Ogród Pełen Lawendy. Ostrów (gm. Proszowice)

Obraz
 Lato to kwitnąca lawenda, jej kolor i zapach. Prowansja, słońce, upał - kwintesencja lata. U mnie na balkonie, w doniczce, obowiązkowo. Ale usłyszałam niedawno, że są u nas, całkiem niedaleko, pola lawendy, do podziwiania! I w niedzielne popołudnie, koleżanka postanowiła nas tam zabrać. Pojechałyśmy aż do Ostrowa, około 100km od domu, do Ogrodu Pełnego Lawendy . Koleżanka zachwalała, że to świetne miejsce i warto poświęcić czas na podróż. Ok, w sumie czas w samochodzie, to czas na rozmowę, w pełni wykorzystany. Gdy przyjeżdźamy po południu to trochę przeraża mnie ilość samochodów, aż tyle ludzi! Jest gorąco, słońce grzeje. Kupujemy bilet wstępu i powoli mijamy stragany z lawendowymi produktami - od ciętej lawendy i warsztatów plecenia wianków, po mydełka, poduszeczki, szydełkowe zabawki - oczywiście w kolorze, lub o zapachu lawendy. Pole od razu robi efekt Wow, gdyż równe rzędy lawendy porastają zbocze, pną sie do szczytu i hen hen za nim - dzięki temu intensywność koloru jest osz...

Dolomity. Torri di Vajolet, Rifugio Vajolet

Obraz
Dzień szósty wędrówek po Dolomitach - ostatni; ten czas tak szybko zleciał, dni tak niewiele a miejsc do zobaczenia tak dużo. Niełatwo było podjąć decyzję co i gdzie, bowiem kilka rzeczy należało wziąć dodatkowo pod uwagę: żeby nie było zbyt męczące bo jutro od rana za kierownicą więc trzeba być wypoczętym; żeby nie było za cieżkie, bo nogi zmęczone i jedna kontuzja w drużynie; żeby był jeszcze czas na pakowanie i zakupy; żeby się wstrzelić w pogodę bo zapowiadano deszcze... no, to nie było łatwe... Pierwszy plan to Torri di Vajolet i dojście do schroniska Rifugio Re Alberto i Rifugio Passo Santner, ale to była długa i wymagająca wędrówka. Ostatecznie ustaliliśmy, że na ostatni dzień trochę za dużo. Ale wybraliśmy wariant krótszy, do Rifugio Vajolet. Ruszamy z osady Muncion (kolejny podjazd wąskimi seprentynkami!) i całą drogę wzdłuż doliny Val di Vajolet pokonujemy asfaltową drogą. Tak sobie się idzie, ale to najkrótsza trasa. Staram się brać to "po lekku", bez ambicjonalnej...

Dolomity. Seceda

Obraz
Dzień piąty wędrówki po Dolomitach, to sprawdzenie czy latem Seceda wygląda tak samo imponująco jak zimą. Startujemy z Santa Cristina, z małego parkingu Cristauta. Jest wyżej położony, tuż przy szlaku, ale dojazd na niego to niezła przeprawa wąskimi drogami, włączając mijankę z betoniarką (!). Zajmujemy jedno z ostatnich miejsc, jest przed dziesiątą rano. I ruszamy na szlak nr 4 - Troi da Shirlates, łągodnie trawersując zbocze i podziwiając panoramę z Sassolungo na pierwszym planie. Gdy z lasu wychodzimy na łąkę, od razu urzekają mnie rozsiane po całym, ogromnym zboczu, chatki, szałasy, domki, bary/schroniska. Idę dalej do góry, już wolniej bo i stromiej, ale wciąż pełna zachwytu nad panoramami - tymi na przeciwległe szczyty, jak i na masyw nad moją głową. I oczywiście wykorzystujemy te piękne plenery do sesji fotograficznej. Po przerwie na podziwianie widoków z Aperolem w ręku, ruszam na atak szczytowy. Ostro pod górę, więc sapię i idę sobie powoli. Najpierw na punkt widokowy Forcella...