Ogród Pełen Lawendy. Ostrów (gm. Proszowice)

 Lato to kwitnąca lawenda, jej kolor i zapach. Prowansja, słońce, upał - kwintesencja lata. U mnie na balkonie, w doniczce, obowiązkowo. Ale usłyszałam niedawno, że są u nas, całkiem niedaleko, pola lawendy, do podziwiania! I w niedzielne popołudnie, koleżanka postanowiła nas tam zabrać.

Pojechałyśmy aż do Ostrowa, około 100km od domu, do Ogrodu Pełnego Lawendy. Koleżanka zachwalała, że to świetne miejsce i warto poświęcić czas na podróż. Ok, w sumie czas w samochodzie, to czas na rozmowę, w pełni wykorzystany.

Gdy przyjeżdźamy po południu to trochę przeraża mnie ilość samochodów, aż tyle ludzi! Jest gorąco, słońce grzeje. Kupujemy bilet wstępu i powoli mijamy stragany z lawendowymi produktami - od ciętej lawendy i warsztatów plecenia wianków, po mydełka, poduszeczki, szydełkowe zabawki - oczywiście w kolorze, lub o zapachu lawendy.

Pole od razu robi efekt Wow, gdyż równe rzędy lawendy porastają zbocze, pną sie do szczytu i hen hen za nim - dzięki temu intensywność koloru jest oszałamiająca. Od razu zasiadamy na fotelach i ławkach rozstawionych wśród krzaczków, i robimy sobie zdjęcia, wśród zapachu lawendy i bzyczenia pszczół i bąków.

Idziemy sobie powoli w górę zbocza, fotografując, podziwiając krzaki, dostrzegając różnice pomiędzy poszczególnymi gatunkami lawendy. Ogromne, rozłożyste krzaki lawendy, z kwiatami na długi wiotkich gałązkach - ta odmiana pachnie najlepiej, obezwładniająco.

Za wzgórzem rozciąga się jeszcze jedno pole, a za nim w cieniu drzew ogród - ale tam już nie idziemy. Chwilę odpoczywamy w cieniu drzew, i postanawiamy wrócić górną częścią pagórka, gdzie rosną kolejne szpalery lawendowych krzaczków. Nie mogę się napatrzeć na ten fiolet, nawąchać zapachu powietrza. Cudnie tu. (choć oczywiście ludzi dużo, fotografujących się w lawendowym plenerze). Przyjemnie mi tak siedzieś w słońcu i chłonąć ten nastrój; nic węcej mnie nie interesuje.

Polecam to miejsce na spacer w czerwcu i lipcu, w pełnym rozkwicie lawendy. Klimat sielanki, pikniku, wiejskiego luzu z dużą dozą instagramowego pozowania i sesji fotograficznych - ponieważ jestem jedną z instagramerek to nie potępiam. Stragany nienachalne, jest mała gastronomia, stoły do odpoczynku i konsumowania z widokiem na "polską Prowansję".

To co jeszcze mi się spodobało to wianki i wieńce plecione z lawendy - ten spodobał ze względu na oryginalność. I były też lody lawendowe, dobre, choć to smak który mogę zjeść raz na jakiś czas.

To było bardzo dobre, pozytywne popołudnie, pełne ciepła i dobrej energii, aromatu lata. Polecam.

A wracając do domu, podziwiałyśmy zachodzące słońce. Udało się też łapać chwilę na zdjęcia w słonecznikach! Taki mały bonus.