Francja. Chantilly, Les Fontaines

 Coroczne spotkania służbowe w firmowym kampusie w Les Fontaines w tym roku zaplanowano wyjątkowo późno, bo w trzecim tygodniu grudnia (z reguły był to listopad). 

Jak zawsze Les Fontaines piękne, stylowe, w świątecznej odsłonie.

Były też słoneczne chwile aby podziwiać zamek i okoliczne zabudowania na tle błękitnego nieba. Podczas spaceru zachwycał mnie zielony mech - jedyne źródło koloru w szaro-brązowym, jesiennym parku.

Pobyt w Les Fonatines nie może się obyć bez spaceru do Chantilly, uroczego miasteczka oddalonego o 2,5 kilometra. Tym razem pięknie przystrojonego na Boże Narodzenie, kolorowo i błyszcząco (musicie mi wierzyć na słowo bo na zdjęciach nie widać tych świateł i kolorów tak dobrze; nie wszystko też zfotografowałam).

Zamek i stajnie również prezentowały się wyjątkowo, ustrojone światełkami. 


Pięć dni zleciało szybko zajęte przez pracowe obowiązki. Ale cieszę się że złapałam parę pięknych chwil, które zabieram ze sobą. I wspomnień - jak np. Reniferek na świątecznym obiedzie (zdjęcia nie będzie bo RODO... to moja tajemnica ;))