Podsumowanie lipca

 Lipiec minął pod znakiem jagodzianek.

Jedzone były w różnych miejscach - w Słodkim Kafeju, w pracy (od B) - ba! a nawet robione przeze mnie i przez Syna! - znaleziony w necie przepis na serowe jagodzianki bardzo nam spasował.



Ale najlepsze, poza domowymi: jeszcze ciepłymi z pieca, były te u Michalskich w Cafe Byfyj na Nikiszowcu. I jedzone w dobrym towarzystwie.


A lipiec to też końcówka truskawkowego sezonu, i czereśniowego plucia pestkami.


Jak zawsze odwiedziłam "stare kąty" czyli bukowiańską dolinę Sztoły - puste piaszczyste koryto, ...


... i olkuski Rynek, w popołudniowym leniwym lizaniu lodów. Znowu- towarzystwo to największy atut!


I oczywiście Las Zagórski,  spacery dla oderwania się od pracy i wyciszenia.


I dwa leniwce, kanapowe śpiochy: Arno i Pola.
 

Hej Lipcu,