Shanghai - Pudong

Sobotni dzień był zaplanowany na zwiedzanie oczywiście. W planach były też zakupy na "fake markecie" czyli miejscu gdzie kwitnie handel podróbkami - jak się jest w Chinach to jest to obowiązkowe, heheh. Okazało się, że chińskie podróbki nie zawsze są tak super tanie i dobrze zrobione, jakieś drobiazgi wpadły mi do torby- owszem, ale nastawiałam się na większy "szopping" - no trudno.
 
Ale pogoda była piękna i spacerowaliśmy po Century Avenue, od Muzeum Nauki i Techniki aż po Century Park, było bardzo miło, chińskie rodzinki spacerujące z dzieciakami, jeżdżącymi na rolkach i puszczającymi latawce.




 
 
 
 
Potem dojazd do "serca" Pudongu czyli budynków biznesowo- finansowych. Drapacze chmur robią wrażenie, zwłaszcza gdy  odbija się w nich słońce.
 

 
 
Tuż przy drapaczach chmur można znaleźć stare domki, wyglądające jak zabaweczki przy tych kolosach.
 
 
Oczywiście wdrapaliśmy się na najwyższy dostępny punk widokowy na budynku World Financial Center - potocznie zwanym otwieraczem. Taras na wys. 474m n.p.m z kawałkiem przeszklonej podłogi. Widok zachwycający choć widoczność średnia (ale w Shanghaju to podobno dzięki smogowi, i tak mieliśmy szczęście że było widać cokolwiek). Warto się tu wybrać, jest co podziwiać. Pudong zarówno z dołu jak i z góry to jest "coś".
A oczywiście kolejny, jeszcze wyższy wieżowiec w budowie.