Shanghai
Moja pierwsza podróż do Azji. Dużo przygotowań, planowania, zastanawiania się co tam zastanę. Potem kilkanaście godzin podróży i jestem - w największym mieście najwiekszego państwa świata. Oczywiście wiele różnic, kulturowych i cywilizacyjnych bym powiedziała, inny świat, inne wszystko. Parę refleksji na początek, wszystko jeszcze przetrawiam i staram się zrozumieć.
Po pierwsze jak na tak duże miasto - metropolię, bardzo mało europejczyków, więc czułam się jak zdecydowana mniejszość na którą każdy patrzy lekko podejrzliwie i ze zdziwieniem. Do tego wysoki wzrost (koleżanka ma 180cm) wzbudza duże zdziwienie, nawet robiono sobie z nią zdjęcia. Mała znajomość angielskiego wśród miejscowych - taksówkarz nie mówi ani słowa, młodzież też nie zawsze zna, nawet w 4gwiazdkowym hotelu tylko na recepcji dogadasz się po angielsku; internet głównie z kabla a prędkość bardzo słaba. A te 4 gwiazdki to... eh...
Jest zimno! I nie chodzi o to, że za oknem +7stopni tylko; oni tu nie grzeją ani w barach, restauracjach, biurach. Zwyczajnie wchodzisz do baru i jesz w kurtce, w pracy siedzisz w kurtce - no i wszyscy noszą ze sobą małe termosiki, teraz wiem dlaczego, hahah.
Zderzają się tu sprzeczności, obok szarych blokowisk i budek z jedzeniem znajdziesz zabytki architektury i sztuki. Wydaje się czaem że w parę sekund przenosisz się w inny wiek.
Jest zimno! I nie chodzi o to, że za oknem +7stopni tylko; oni tu nie grzeją ani w barach, restauracjach, biurach. Zwyczajnie wchodzisz do baru i jesz w kurtce, w pracy siedzisz w kurtce - no i wszyscy noszą ze sobą małe termosiki, teraz wiem dlaczego, hahah.
Zderzają się tu sprzeczności, obok szarych blokowisk i budek z jedzeniem znajdziesz zabytki architektury i sztuki. Wydaje się czaem że w parę sekund przenosisz się w inny wiek.
W ruchu ulicznym panuje duża dowolność jeśli chodzi o zmienianie pasów, przestrzeganie świateł (zielone/czerwone), ruch samochodowy vs rowery/skutery vs piesi; zdarzyło mi się widzieć jak pomykają na tych swoich skuterkach pod prąd i jeszcze trąbią na innych! Europejczyk poległby tutaj natchmiast. A dodam że drogi i autostrady mają dobre, kilka pasów to standard, rozjazdy zjazdy itp...korki też są, jak wszędzie. Zaś jeśli chodzi o samochody to bardzo duża ilość Merców, BMW i Porshe wysokiej klasy mnie zaskoczyła; podobnie jak Buicki u nas tak malo popularne a tu na każdym rogu.
Bonus: taśma klejąca służy do naprawy skuterów oraz mocowania rękawic - no comment.
"Chińska podróbka" jak to nazwałyśmy, jest wszędzie - chipsy firmy na L są inne niż u nas, chińskie wina mają tylko dwie nazwy (kilkanaście rodzajów ale nazwy dwie), to że na opakowaniu (bardzo podobnym do popularnych rogali z cyfrą 7 w nazwie) jest czekolada nie oznacza, że nadzienie jest czekoladowe - coś tam jest ale co to?
Ceny w sklepach po przeliczeniu na złotówki dosyć wysokie. Na targowiskach z pamiątkami oraz mniej legalnych miejscach jest trochę lepiej. Że trzeba się targować to już nam mówiono, spokojnie można kupić towar za połowę tego co oni proponują, trzeba tylko mieć dobre podejsćie do negocjacji, jak się chce to można całkiem przyzwoite rzeczy w dobrej cenie; totalna tandeta też jest, a jakże by nie! Ja potraktowałam sprawę zdroworozsądkowo i zamiast kupić chińską rzekomo oryginalną torebkę Prada (pachnie plastikiem a nie skórą) to wolę dołożyć trochę złotówek i kupić coś porządniejszego w kraju, cóż, tak już mam...
... eh można by tak pisać i pisać, o jedzeniu, strojach, zwyczajach, plusach i minusach... wszystkiego i tak nie ujmę.
Więc na początek parę zdjęć tylko.
Bonus: taśma klejąca służy do naprawy skuterów oraz mocowania rękawic - no comment.
"Chińska podróbka" jak to nazwałyśmy, jest wszędzie - chipsy firmy na L są inne niż u nas, chińskie wina mają tylko dwie nazwy (kilkanaście rodzajów ale nazwy dwie), to że na opakowaniu (bardzo podobnym do popularnych rogali z cyfrą 7 w nazwie) jest czekolada nie oznacza, że nadzienie jest czekoladowe - coś tam jest ale co to?
Ceny w sklepach po przeliczeniu na złotówki dosyć wysokie. Na targowiskach z pamiątkami oraz mniej legalnych miejscach jest trochę lepiej. Że trzeba się targować to już nam mówiono, spokojnie można kupić towar za połowę tego co oni proponują, trzeba tylko mieć dobre podejsćie do negocjacji, jak się chce to można całkiem przyzwoite rzeczy w dobrej cenie; totalna tandeta też jest, a jakże by nie! Ja potraktowałam sprawę zdroworozsądkowo i zamiast kupić chińską rzekomo oryginalną torebkę Prada (pachnie plastikiem a nie skórą) to wolę dołożyć trochę złotówek i kupić coś porządniejszego w kraju, cóż, tak już mam...
... eh można by tak pisać i pisać, o jedzeniu, strojach, zwyczajach, plusach i minusach... wszystkiego i tak nie ujmę.
Więc na początek parę zdjęć tylko.