Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2017

Runmageddon

Obraz
Moda na biegi ekstremalne, z przeszkodami, piekielne - nie wiem jak to skategoryzować - trwa już jakiś czas. Do tej pory nie interesowały mnie jakoś, nie widziałam w nich sensu, po co to robić i czemu to ma służyć robienie rzeczy tak dziwnych; plus wydawało mi się, że to nie dla mnie, że trzeba mieć super formę aby się z tym zmierzyć. Ale w maju przeczytałam pewien post znajomej trenerki - coacha: https://www.facebook.com/SylwiaTrainer   i coś we mnie "pstryknęło". Nie wszystko musi mieć cel, czasem trzeba zrobić coś po to tylko, by móc doznać jak to jest. A potem oceniać po co to, czy to ma sens, czy to w ogóle musi mieć sens. Skoro Sylwia to zrobiła, to co stoi mi na przeszkodzie? Nic! Nabrałam apetytu aby spróbować. I jak tylko podzieliłam się moim pomysłem, znalazłam chętnych którzy mnie poparli: tak zrób to! Znajomi którzy już brali w tym udział polecali - że super zabawa, że sobie dam radę. Mój mąż powiedział "ok, mogę to zrobić razem z Tobą, czemu nie". ...

KPG - Beskid Żywiecki, Babia Góra 1725m n.p.m.

Obraz
Apetyt na tą wyprawę miałam już dawno. Chyba dlatego, że Babia Góra owiana była jakąś sławą, legendą: że trudna do zdobycia, że warunki pogodowe nieprzewidywalne, że bywa niebezpiecznie. To podkręca apetyt jak dobra przyprawa. A w międzyczasie słyszę "już tam byłem"...więc pora i na mnie. Dla motywacji nawet znalazłam grupę o nazwie "W 2017 przynajmniej raz wejdę na Babią Górę". I ostatnio koleżanka wrzuciła zdjęcie ze szczytu - no nie!! Teraz ja!! Akurat trafił się tzw. długi weekend, a planów nie było, więc pomyślałam: tak, to jest okazja. Namówiłam przy okazji znajomych - najpierw koleżankę z którą często chodzę po górach, potem dołączyły jeszcze dwie osoby. Wstępnie planowaliśmy sobotę, ale przyszło załamanie pogody. Więc wtorek, 15ty sierpnia, wszyscy mamy wolne. Jedziemy. Start z przełęczy Krowiarki. o godz.9:30 już tłumy. Uh... jak święto to wszyscy mają wolne...cóż... Ustalamy trasę aby zrobić pętlę: pod górę przez Sokolicę szlakiem czerwonym, wracamy...

Nikiszowiec

Obraz
Lato w mieście. Upalny tydzień, ale trzeba korzystać z faktu, że dzień jeszcze długi. Więc wsiadamy na rowerki - ale gdzie jechać? Nie chcemy wciąż w te same miejsca, a że jesteśmy bez Młodego możemy pozwolić sobie na dłuższy dystans więc padło Nikiszowiec- od nas to ok.15km. To nie była wycieczka stricte na zwiedzanie, raczej pedałowanie było głównym celem. Na Nikiszu piwko w Cafe Byfyj (polecam!), mała rundka miedzy familokami i wracamy - robi się już późno a jeszcze trzeba wrócić do domku. O tym miejscu można mówić dużo, bo na prawdę robi niesamowite wrażenie - podróż w czasie, bajkowo - magiczny klimat. Na mnie zrobiło bardzo, bardzo duże wrażenie. Wrócę tu. Jedyny ślad że jesteśmy w czasach współczesnych a nie 100 lat temu, to samochody - niestety...  

Piktogramy

Obraz
Na podsumowanie wakacji coś w innym temacie, bardziej dzielenie się spostrzeżeniami niż opisującymi coś konkretnego. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie broszury z rejonu Garda. Świetnie zaprojektowane napisy pokazujące tematykę słowa. Również sam napis Garda - dla mnie kwintesencja tego miejsca. Brawa dla autorów!!     Przy okazji złapałam też kilka innych fajnych znaków informacyjnych - piktogramy nie muszą być nudne.  

Werona

Obraz
Planując wakacje w okolicach Gardy liczyłam na to, że poza aktywnym wypoczynkiem uda nam się coś pozwiedzać - a Werona była jednym z najbliższych miejsc, w sam raz na całodzienną wycieczkę. Po znalezieniu darmowego parkingu przy samym starym mieście (http://kudlaczewpodrozy.pl/?p=6666) ruszamy na zwiedzanie - a raczej spacer, bo nie mieliśmy jakiejś ustalonej z góry marszruty lub punktów do zobaczenia.  Zaczęliśmy od Castel Vecchio i mostu nad Adygą. Potem wąskimi uliczkami idziemy przed siebie, zadzierając głowy do góry i podziwiając balkony, okiennice i wiszącą nad nam głowami zieleń. Dochodzimy do Piazza Bra - urocze niskie kamieniczki w ciepłych kolorach, z markizami skrywającymi w swym cieniu knajpki. Jemy lody w parku przy fontannie i kilka kroków dalej mamy już Arenę - amfiteatr z czasów rzymskich. Idziemy dalej...   Dochodzimy do Casa di Julietta ze słynnym balkonem. Wiadomo, para kochanków z Shakesp...