Runmageddon

Moda na biegi ekstremalne, z przeszkodami, piekielne - nie wiem jak to skategoryzować - trwa już jakiś czas. Do tej pory nie interesowały mnie jakoś, nie widziałam w nich sensu, po co to robić i czemu to ma służyć robienie rzeczy tak dziwnych; plus wydawało mi się, że to nie dla mnie, że trzeba mieć super formę aby się z tym zmierzyć. Ale w maju przeczytałam pewien post znajomej trenerki - coacha: https://www.facebook.com/SylwiaTrainer i coś we mnie "pstryknęło". Nie wszystko musi mieć cel, czasem trzeba zrobić coś po to tylko, by móc doznać jak to jest. A potem oceniać po co to, czy to ma sens, czy to w ogóle musi mieć sens. Skoro Sylwia to zrobiła, to co stoi mi na przeszkodzie? Nic! Nabrałam apetytu aby spróbować. I jak tylko podzieliłam się moim pomysłem, znalazłam chętnych którzy mnie poparli: tak zrób to! Znajomi którzy już brali w tym udział polecali - że super zabawa, że sobie dam radę. Mój mąż powiedział "ok, mogę to zrobić razem z Tobą, czemu nie". ...