Dolomity. Tre Cime di Lavaredo.

 Nadszedł dzień na "top of the top" Dolomitów, czyli najbardziej znaną formację skalną. Tre Cime di Lavaredo.

Ruszamy w piękny słoneczny poranek spod Dolomitenhof, skąd trasa pnie  się stopniowo do góry. Oddech łapię podziwiając piękne panoramy. W sercu radość.


Tuż przed schroniskiem robimy przerwę na polanie, już z widokiem na "Trzy Siostry".

Stąd już spokojne podejście obok urokliwych jeziorek.

Dochodzimy do schroniska pod Cime di Lavaredo (Rifugio locatelli ale Tre Cime).  

Wow!! Majestatyczne, pełne mocy i uroku skały wprost przed moimi oczami. Rzucają na mnie urok. Hipnotyzują. I tak jak dzień wcześniej, nie mam głowy myśleć o zdjęciach aby się chwalić w mediach społecznościowych. Jestem. Patrzę. Chłonę. Mogłabym tu zostać.

Idziemy dalej trasą wokół strzelistych skał, podziwiając je za każdym krokiem z innej perspektywy. Warto też obejrzeć się za siebie, aby zobaczyć na co patrzą skalne siostry. 

Gdy dochodzimy do rozwidlenia szlaków, przed nami otwiera się nowy, również piękny widok. Stąd lekko dochodzimy do Rifugio Lavaredo. Z tej strony "Trzy Siostry" wyglądają już inaczej, mniej majestatycznie muszę stwierdzić. A przed nami wciąż spokojna, "deptakowa" (bo to bardziej deptak niż szlak) wędrówka aż do Rifugio Auronzo.To już koniec naszej dzisiejszej trasy.


Trasa do Tre Cime di Lavaredo wyglądała tak:


To była piękna wędrówka. Zarówno skalne ściany, jak i zielone łąki, błekit nieba - wszystko wzbudzało mój podziw. Koiło moje serce. Cieszyło oczy. Wypełniało.