Podsumowanie sierpnia
Sierpniowe podsumowanie robię przed urlopem, który będzie aż do początku września, więc wiem, że nic więcej do podsumowania nie dojdzie; a urlopowe wspomnienia będą w osobnych postach.
Udało się spędzić czas na babskich pogaduchach z A i A. Lubię, doceniam ich obecność, choć brakło mi jej w trudnym dla mnie momencie.
Były spacery po parkach, a nawet jedno pływanie na supie; krótkie, bo zakończone ucieczką przed burzą.
Dwunastego sierpnia oglądałam zaćmienie słońca - na Górce Środulskiej, w specjalnych okularach.
Wyskoczyłam też na jeden seans kina plenerowego. Film "Kopnęłabym cię, gdybym mogła" to dramatyczna historia kobiety zmagającej się z życiowymi problemami, gorzka i smutna. Może taki mało wakacyjny vibe ale wpasował się w mój nastrój. Gdyby tylko wieczory były cieplejsze to byłoby fajniej, hihihi.
Było też coś dla duszy i ciała - duszę rozbawił napis, ciało ucieszył burger w SmashMy.
Z rzeczy ważnych: w sierpniu zakończyłam swoje małżeństwo, po 23 latach. Chciałabym napisać szybko i bezboleśnie ale ten slogan nie oddaje tego co się dzieje w mojej głowie i w moim sercu - sama nie wiem jak to nazwać, uczucia zmieniają się z dużą amplitudą. Ale wiem, że to był słuszny krok.









