Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2015

Bukowno - sacrum

Obraz
Za każdym razem jak przyjeżdżam do rodzinnego domu mijam to miejsce. Stary kościółek na tzw. Tłukience, tuż przy Zakładach Górniczo-Hutniczych rud cynku i ołowiu. Ostatnio - chyba się starzeję - zastanowiło mnie to miejsce, bo choć mieszkałam w Bukownie 25 lat to nigdy tu nie byłam. Ba, nawet nie wiem nic o tym miejscu. Więc postanowiłam się zatrzymać. Z bliska kościółek - a może kapliczka? - nie przedstawia się ciekawie, zaniedbana, powybijane okna, poprzewracane ogrodzenie, figura Matki Boskiej też nie odwiedzana... Poszperałam w internecie, znalazłam tylko wzmiankę na stronie regio4trip . Według tej strony to kapliczka powstała w latach 60-tych XIX wieku, ufundowana przez górników dla uczczenia swojej patronki św.Barbary. Być może, kto to wie. Przy okazji przypomniało mi się z lat dziecięcych jeszcze jedno miejsce w Bukownie. Otóż nad rzeką Sztołą stał dawniej drewniany kościółek; zapamiętałam go bo jako dziecko chodziliśmy do znajdujących się obok sal katechetycznych...

Olkusz. Rowerowo.

Obraz
Kolejny dzień - niedziela - znowu wsiadamy na rowery. Tym razem pogoda sprzyja zdjęciom a nie rowerzystom - 33 stopnie, bezchmurne niebo, duchota, żar leje się z nieba. Ale nie dajemy za wygraną i jedziemy z Bukowna do Olkusza "na kole". Najpierw wybieramy drogę przeciwpożarową, bo przez las i bez samochodów - ale bez cienia. Mimo to jechało się przyjemnie. Olkusz. Miasto które kiedyś znałam "na wylot" - 4 lata liceum, potem spotkania z przyjaciółmi podczas studiów. Od tego czasu dużo się zmieniło, sentyment pozostał do pewnych miejsc. Nie będę tu opisywać historii Srebrnego Miasta bo nie znam jej ba wylot, wszystko można wyczytać z internetu; warto bo to na prawdę ciekawe miejsce z wielowiekową historią. My rowerem dotarliśmy do olkuskiego rynku - naszym celem były lody na ochłodę. Rynek po niedawnym remoncie prezentuje się bardzo dobrze. Fakt, nie ma już pomnika pod którym się siadało całą paką, najczęściej na wagarach; był ze złego ustroju więc go...

Ojcowski Park Narodowy. Rowerowo.

Obraz
Ostatni weekend wakacji postanowiliśmy spędzić na rowerach. W planach była trasa nie za trudna, tak aby 10-latek dał radę i się nie zniechęcił. Wybraliśmy Ojcowski Park Narodowy, przejażdżkę z Pieskowej Skały do Ojcowa i z powrotem. Sobota była świetna na rowery bo nie za gorąca, niebo zasnute chmurami jakby miał padać deszcz; deszczu nie było ale za to upału też nie; niestety, szare niebo zabrało kolory zdjęciom, coś za coś... Trasę wybraliśmy asfaltem, może niezbyt oryginalnie ale za to wygodnie - było malowniczo więc nie narzekam. Zaczęliśmy w Pieskowej Skale. Zamek jest obecnie w remoncie, byliśmy tam już tyle razy że nie zadawaliśmy sobie trudu aby podchodzić pod niego bliżej - wystarczyła panorama spod Maczugi Herkulesa. Po drodze mijamy Młyn Boroniówka - nowo oddany dla zwiedzających ale wejście nawet na plac płatne więc jedziemy dalej. Kolejny przystanek na trasie to Kościółek na wodzie. Na tablicy wyczytałam, że za czasów cara Mikołaja II był...

Kubalonka - Stecówka

Obraz
Weekend pod hasłem "Pierwszej Imprezy u Dragonów", czyli imprezy zorganizowanej przez naszych znajomych ze studiów. Oczywiście w górach bo takie mają korzenie - miejsce zabaw to  Karczma Kubalonka , zaś noclegi w  Anielskiej Chacie . Oba miejsca warte polecenia, maja urok, pełne folkloru ale nie kiczowate.  Jako że nasz gospodarz pochodzi z gór, mieliśmy zorganizowane zabawy w stylu góralskim przy wtórze prawdziwej góralskiej kapeli. Zdjęć z imprezy nie mam na razie, tylko to jedno zrobione aparatem, ja w "stroju" góralki. Zabawa była przednia!! Hej!! A w niedzielę, gdy już doszliśmy do siebie, spacer na Stecówkę, do schroniska. Taka sentymentalna podróż bo byliśmy tu tą sama paczką podczas studiów na 2 dni pełne zabawy, śmiechu, muzyki (Golec Orkiestra!) i alkoholu. Dla mnie przyjemność, że można się ruszyć w góry, moja słabość w dwojakim sensie. Dziś schronisko wygląda trochę biedniej - jak patrzy się na współczesne standardy; smutn...

Jerzmanowice - Słoneczne skały

Obraz
Znalazłam dziś zdjęcia sprzed ponad dwóch tygodni, kiedy to wybraliśmy się powspinać do Jerzmanowic (koło Krakowa).  Słoneczne skały są bardzo malownicze, bo - jak sugeruje nazwa - są wypełnione słońcem, jak nie z jednej to z drugiej strony skalne ściany aż rażą swoją bielą w promieniach słońca. Grupa skał otacza z dwóch stron małą polankę, z pozostałych stron krzewy i krzaki okalają ten mały azyl; to świetne miejsce na biwak lub piknik.  Byliśmy tu już wcześniej, tym razem mocno walczyliśmy z materia skalną, która po francuskich przeżyciach wydała nam się dosyć trudna. Ale nie dawaliśmy za wygraną i w pocie czoła brnęliśmy przez kolejne drogi. Był też czas na kiełbaskę z grilla i pogadanki z Przyjaciółką Anią. Było bardzo przyjemny sobotni upalny dzień.

Tour de Pologne

Obraz
Skoro było Tour de France, to musi też być Tour de Pologne! Wybraliśmy się na drugi etap do Dąbrowy Górniczej całą ekipą - oczywiście na rowerach. Bardzo fajne widowisko, pięć pętli (a że jechali w obie strony tą samą trasą to daje dziesięć przejazdów) pozwala napatrzeć się na kolarzy i sprawia, że impreza trwa długo i nie jest nudno. Przez dłuższy czas na czele jechała ucieczka. Ale do mety dojechała jedna grupa kolarzy. Dobrze widać jak pracują "pociągi" - każdy team ustawiony osobno i wszyscy pracują na sukces.    Ostatnie okrążenie, prędkość ponad 60 km/h.     I kraksa tuż przed meta. Bardzo przykro było patrzeć na twarze kolarzy, którzy ponad 3 godziny walczyli o wynik, a potem jeden błąd kosztował tak dużo. Niektórzy nawet nie wsiedli już na rower.