Chamonix Mont Blanc
W pierwotnych planach wakacyjnego wyjazdu było spędzenie co najmniej 2 dni w Chamonix. Ale tak się wszystko potoczyło, że jednak nie przenieśliśmy tam obozu. Z perspektywy chwili obecnej żałuję, no ale cóż...
W każdym razie, w drodze powrotnej postanowiliśmy zatrzymać się tu aby zobaczyć najwyższy szczyt Europy. Dojazd do Chamonix daje już przedsmak tego co nas czeka, czujemy alpejski klimat przejeżdzając przez malownicze wioski (fioletowej krowy brak, szkoda).
Samo Chamonix powitało nas pochmurną i zmienną pogodą, raz lał deszcz, za chwilę świeciło słońce. Niestety, na zdjęciach ośnieżone szczyty zlewają się z chmurami. Ale oko dostrzegło wszystko i zachowało w pamięci. Mont Blanc robi wrażenie, jego dostojność, wielkość, biel śniegu, lodowce (niższe góry w zieleni lasów co jeszcze bardziej podkreślało wyjątkowość "tego" pasma górskiego). Przed wyjazdem do Francji marzyłam o wyjeździe kolejką na Aiguille du Midi. Stojąc u podnóża gór, widząc jak małym punkcikiem jest stacja górna kolejki, nabrałam i większego apetytu na to - i większych obaw czy się odważyć. Niestety, brakło nam czasu, czekało nas ponad 1400km. do domu. Następnym razem.