Tour de France 2015, Aspres sur Beuch
Nie mogliśmy przegapić takiej okazji! 16sty etap z Bourg-de-Peage do Gap
przebiegał przez okolicę, więc niewiele myśląc naszykowaliśmy biało-czerwone stroje, zrobiliśmy flagę z białego prześcieradła i czerwonego koca, i dawaj kibicować!!
Ale zanim dopadły nas sportowe emocje, ruszyliśmy na na spacer po Aspres sur Beuch (tam postanowiliśmy oglądać wyścig). Wędrując urokliwymi uliczkami dotarliśmy na wieżę zegarową na szczycie wzniesienia, gdzie podziwialiśmy widoki i bawiliśmy się robiąc dziwne zdjęcia.
Potem zeszliśmy do miasteczka i ulokowaliśmy się pod scena francuskiej fundacji (zajmującej się aktywizacją w pracy czy czymś takim). W tym miejscu czekaliśmy na przejazd kolumny samochodów sponsorów - przedziwne, przefajne pojazdy; z prawie każdego leciały w naszą stronę gadżety reklamowe: breloczki, magnesy, torby, opaski, czapeczki itp. Świetna zabawa!
A potem już tylko oczekiwanie na kolarzy. Kto kiedykolwiek oglądał wyścig kolarski na żywo, ten wie jak to wygląda: najpierw jadą samochody sponsorów, radia i TV, ekip kolarskich i inne, w międzyczasie oczywiście wozy i motory policyjne; koniec wyścigu to znowu niezliczone wozy ekip kolarskich, policja, karetki itp. A w środku to najważniejsze: kolarze!! Przemykają w błyskawicznym tempie, kilka-kilkanaście sekund i już po wszystkim! Heheh, a cały dzień na to czekaliśmy! Pewnie gdyby to był podjazd albo ostry wiraż to byłoby inaczej, no cóż... ale i tak było warto. Cały dzień był dobrą zabawą i fajnym przeżyciem.