Bombaj. Mumbai. cz 3. Odkrywam miasto

Po łyku masala chai idziemy spacerkiem zobaczyć Rajabai Tower przypominająca Big Bena i budynek sądu miejskiego (City Court). Po drugiej stronie ulicy na ogromnym boisku tłumy grają w krykieta - jest niedziela, jedyny wolny dzień na przyjemności i rozrywki dla mieszkańców Bombaju.
Przejeżdżamy przez dzielnicę Colaba pełną kolonialnych budynków i udajemy się do najbardziej znanej budowli Bombaju - Gateway of India czyli Brama Indii. Owszem, robi wrażenie, zwłaszcza gdy zna się też jej historię to jej symbolika staje się bardzo wyraźna. A tuż obok najbogatszy hotel Taj Mahal Palace & Tower.



Chwila przerwy w zwiedzaniu zabytków - targowisko pełne świeżych owoców; a tuż obok stoiska z przyprawami - pod turystów głównie. U Króla Przypraw (King of Spieces) kupuję curry łagodne; reszta mieszanek to dla mnie magia jak stosować i jak smakują, więc wybieram bezpiecznie to co będę w stanie użyć w kuchni
 

Na koniec zostawiliśmy sobie Chhatrapati Shivaji Terminus czyli Dworzec Kolejowy Victoria. Budynek robi wrażenie, zarówno swą wielkością jak i bogactwem architektonicznym. W środku typowy dworzec pełen ludzi, pociągi  czekające na pasażerów. Mnie urzeka ten gwar, zwykłe życie zwykłych ludzi. Wciąż zaskakuje mnie jednak rozdział kobiet od mężczyzn - osobny wagon dla kobiet (spotkam się z tym jeszcze kilka razy).
A tuż obok dworca budynek Brihanmumbai Municipal Corporation w podobnym kolonialnym stylu.


 



Zmęczona upałem, pełna wrażeń, wracam do hotelu. Wystarczy.