Mała Rawka

Piątek, ostatni w kwietniu, popołudnie. Zakwaterowani, pojedzeni - co dalej? Spacer w góry! Samotny bo mój mąż złapał drzemkę, ale mnie to nie przeszkadza. Więc ruszam na Małą Rawkę - zanim wejdę w las podziwiam połoniny w ciepłym popołudniowym słońcu. Gdy kończy się las ścieżka się robi bardziej błotnista, gdzieniegdzie leży jeszcze śnieg. Wokół krzaczki jagód, zawilce, przede mną szczyt, za mną zapowiedź pięknego widoku. 

 

W lesie wita mnie potok/ strumień i kaczeńce. I oczywiście ścieżka prowadzi do góry ale zaskoczona jetem że tak ostro; zaczynają się schody (dosłownie i w przenośni), robię przerwy na złapanie oddechu i idę dalej. Jest pusto, mija mnie tylko jedna para schodząca w dół.


 

Na szczycie cudny widok na Połoninę Caryńską i pobliskie pasma górskie. Cisza i spokój. Cudownie. Korci mnie spacer na Dużą Rawkę bo to tylko 20 minut, ale robi się późno (dochodzi 19sta) a jeszcze muszę zejść w dół śliskim błotnistym szlakiem. Z żalem w sercu ruszam w dół. Ale było cudownie, już wiem że będzie dobrze. Dla tych chwil warto jechać 400km.