Tatry Słowackie. Koprowy Wierch

 Podczas sierpniowej wycieczki nad Popradskie Pleso tak nam się spodobało to miejsce, że padł pomysł powrotu tu jeszcze w tym sezonie. I udało się  - zrobiliśmy rezerwację na ostatni weekend października. Czyli na tzw.ostatni dzwonek, bo od 31 października Słowacy zamykają szlaki powyżej schronisk (aż do ok.1 maja 2025).

Do naszej bazy noclegowej dochodzimy w piątkowy wieczór, ale już po ciemku. Humory dopisują więc wędrówka jest przyjemna.

Sobota to główna wyprawa, czyli Koprowy Wierch. Wyruszamy na spokojnie, koło 9tej rano, bo mamy cały dzień przed sobą a słońce dopiero wychyla się spoza górskich zboczy. Zapowiada się ładny dzień. 

Szlak jest jeden - niebieski przez Dolinę Mieguszowicką i Hinczowską.

Hinczowa Kotlina wygląda przecudnie, otoczona skalnymi ścianami w jesiennych, rudo-brązowych  barwach schnących traw.

Mijamy Hinczowe Stawy i wędrujemy dalej, do góry. Na zdjęciu poniżej widać jakie jesteśmy z E. małe w stosunku do tej przestrzeni i gór. A im wyżej wychodzimy, tym piękniejsze widoki w złoto-brązowo-szarawej tonacji. Niebo zasnuły chmury grając w światło - cień na górskich zboczach.


Z takimi widokami dochodzimy na Wyżnią Koprową Przełęcz. Zrobiło się wietrznie, obserwujemy płynące chmury. I wędrujemy dalej. Najpierw myślałam, że szczyt jest blisko, wprost nade mną. Ale gdy doszłam trochę wyżej, okazało się że to przedszczyt. Dalej już granią - wspinając się po kamieniach i czujnie przechodząc wąską półką nad przepaścią, znowu wspinaczka po głazach aż na sam szczyt. 

A na szczycie Koprowego Wierchu ludzi średnio dużo, znajdujemy sobie kącik i "rozbijamy obóz" aby podziwiać spektakl natury, czyli chmury płynące po niebie. Raz po raz zakrywały góry, aby potem ukazać ich szczyty. I tak w kółko, przez godzinę. Nie nudziło mi się bo widoki były fantastyczne.


A gdy odwróciłam się na stronę północną, również zalaną chmurami, widać było Widmo Brockenu. Niby zła wróżba - jeśli się w nie wierzy. Ja nie.


Radośni, że szczytowanie było tak udane, schodzimy spokojnie w dół, wciąż zatrzymując się jeszcze aby złapać w kadrze urodę tatrzańskich pejzaży.


Do Górskiego Hotelu nad Popradskim Plesem dochodzimy zanim słońce się schowa za góry, szczęśliwi z pięknej wędrówki. Teraz już tylko relaks przy piwie, kofoli i przeglądaniu zdjęć.

A to zdjęcie, z E i T, wrzucam wyjątkowo (bo z reguły nie publikuję zdjęć innych osób). To na pamiątkę cudownego dnia, bo jest dla mnie kwintesencją tego co przeżyłam; szczęście na naszych twarzach mówi samo za siebie.


Zwykle na końcu posta wrzucam plan trasy - tutaj nie ma zbyt wiele do rozrysowania, ale proszę bardzo - tak to wygląda na https://mapa-turystyczna.pl/. 


Trasa na Koprowy Wierch jest bardzo malownicza, aż trudno uwierzyć, że może być tak ładnie. Technicznie niezbyt wymagająca, ale piszę to z perspektywy noclegu nad Popradskim Plesem, czyli 4km mniej tuptania. Dla mnie była w sam raz.