Posty

KPG - Beskid Niski, Lackowa 997m n.p.m. Zwieńczenie Korony

Obraz
 Ostatni szczyt do zdobycia, ostatni kryształ w koronie. Długo zastanawiałam się jak zorganizować wyjazd w Beskid Niski. Miałam nawet myśli, że jak nie uda się z kimś to sama tam wyruszę bo bardzo  zależało mi aby to było w tym roku (najlepiej przed 15 sierpnia). Ale na szczęście udało się to zorganizować i zrealizować mój plan marzenie. Głównie dzięki mojemu Małżowi, który zgodził się wejść na Lackową ze mną, mimo iż nie lubi pieszych wędrówek!! Oczywiście wyjazd połączyliśmy z rowerowaniem, więc coś dla każdego z nas. Prognozy pogody zapowiadały burze od południa, więc wczesnym rankiem ruszyliśmy do Izb. Dojeżdżając już widzimy "naszą górę" - piękny widok na sielski Beskid Niski. Na szlak ruszamy z końca Izb, koło Końskiej Doliny. Nie ma tu szlaku, jedynie szeroka polna droga prowadząca na Przełęcz Beskid. Tu drogowskaz z ręcznie napisanym kierunkiem na Lackową. My nie do końca zrozumieliśmy, że trzeba mocno skręcić w lewo, w efekcie czego przeliśmy dalej drogą na słowacką ...

Krynica Zdrój

Obraz
 Sierpniowy długi weekend postanowiłam wykorzystać na realizację mojego projektu Korona Polskich Gór, więc kierunek Beskid Niski. Nie udało mi się znaleźć nocleg w ustronnym miejscu, więc wylądowaliśmy  (ja i mój Małż) w Krynicy - Zdroju, Słotwinach oddalonych od centrum o ok. 1,5km. Piątek postanowiliśmy spędzić rowerowo i przejechać się Velo Krynica w kierunku Powroźnik i dalej. Zaczęło się bardzo dobrze, przyjemną ścieżką wzdłuż rzeki Kryniczanki.  Niestety,  dojeżdżając do  osady Szczawiczne złapały nas pierwsze opady deszczu a przed nami widok zapowiadał mocną zlewę. Więc zawróciliśmy i szybko wróciliśmy do Krynicy. Akurat kiedy dojechaliśmy pod pijalnię wód zaczęło porządnie padać, więc schroniliśmy się pod barowym parasolem na piwko aby przeczekać. Muszę przyznać, że było bardzo smaczne. Po ponad pół godzinnej ulewie znowu wyszło słońce więc postanowiliśmy poznać uroki miasta i powłóczyliśmy się trochę. Nawet był pomysł aby wjechać rowerem na Górę Zamkową...

KPG - Góry Izerskie, Wysoka Kopa 1126m n.p.m.

Obraz
Dla mnie to był główny cel wyjazdu w ten rejon - de facto jak tylko padł pomysł zachodniej Polski na wakacje, to już obmyślałam jak to pogodzić ze zdobywaniem Korony Polskich Gór. O tyle było trudniej, że reszta rodziny nie podziela mojej pasji do chodzenia po górach. Mąż ostatnio towarzyszył na rowerze, ale okazało się, że nie zawsze pieszy szlak się nadaje na rower. Więc moja wyprawa zapowiadała się na raczej samotną, choć początkowo syn wyrażał opinię, że pójdzie ze mną, maż rowerem będzie zdobywał... Ale pogoda jaka była taka była, jeden dzień cały w deszczu więc odłożyłam pieszą wędrówkę na ostatni dzień pobytu, piątek. I choć prognoza dalej była mało optymistyczna, to ja wiedziałam, że pójdę. To już drugie podejście do Wielkiej Kopy (pierwsze było podczas ferii w 2019, wówczas ilość śniegu i nieprzedeptana trasa mnie zniechęciła), więc może nie "za wszelką cenę", ale deszczowi się nie dam. Więc w piątek rano 8:30 startuję z Przełęczy Izerskiem zielonym szlakiem, pochmur...

Geopark w Krobicy - Podziemna trasa "Kopalnia św. Jan"

Obraz
Deszczowy dzień to nasz pech, zwłaszcza jak masz tylko 3 dni na pobuszowanie po Izerach. No ale nic nie zrobisz, możesz tylko szukać zajęcia na niesprzyjającą pogodę. My wybraliśmy Geopark i zwiedzanie kopalni rud cynku i kobaltu. Przewodnik mówił szybko, dużo i mało wyraźnie, więc wiele rzeczy mi uleciało niestety. Ale przejście szybem fajne. Niewątpliwie zapamiętam jak ciężka była praca górnika od XVI aż do XIX wieku, ciemność, ciasnota duchota. Do współczesnego górnictwa też mam dużo szacunku.   Po wyjściu witają nas burzowe chmury więc nie ma szans na spacer ścieżką dydaktyczna. Eh...

Świeradów Zdrój

Obraz
Druga część naszego urlopu to Góry Izerskie. Wybrane z dwóch powodów: dla mnie do zdobycia najwyższy szczyt tego pasma górskiego; dla Męża okazja do pojeżdżenia rowerem po tamtejszych singletrackach.  Tak więc na ponad 3 dni zakotwiczamy się w Świeradowie, na uboczu, 2km do centrum, w spokojnej i urokliwiej koloni. Do centrum dojeżdżamy rowerami oczywiście, zwiedzanie zaczynamy od Parku Zdrojowego i Pijalni wód - nota bene bardzo smaczna woda! Mnie urzekła Hala Spacerowa, pachnąca drewnem, piękna budowla. W otoczeniu zieleni parku to oaza spokoju. A tuż obok deptak z typową zabudową, mnóstwem kawiarenek i sklepików z pamiątkami. Stare wille i pensjonaty maja swój urok. W Świeradowie spacerujemy, jemy lody, lenimy się głaskając żaby na fontannie - jak to w kurorcie zdrojowym. Na koniec jeszcze wodospad na Kwisie, ładna kaskada wodna. Inne lokalne atrakcje nie są dla nas zbyt kuszące, jeśli nam się coś po drodze uda zobaczyć to ok ale nie ganiamy specjalnie odhaczając wszystko z prze...