Posty

Kwiecień 2021. Czyli co?!

Obraz
 Co by tu o tym miesiącu powiedzieć, hm... No, w tym roku jakiś taki...nie wiem jak go określić jednym słowem, bo miał wiele odcieni. Choć jednego koloru (w mym sercu) - szarości. Zaczął się niby miło, Wielkanocą, choć pandemiczną. Ale to zawsze jakiś duch nowego życia. A potem jakoś się tak "rozjechało"... Pogoda była dla mnie głównym czynnikiem cechującym tegoroczny kwiecień. Wiadomo: "...bo przeplata...", a i owszem, tak było. Jak w kalejdoskopie było - słońce, za chwilę deszcz lub śnieg z zawieruchą; i znowu słońce, na chwilę. Niestety nawet jak słońce to było zimno, z silnym, przeszywającym chłodem wiatrem, br... Noce z temperaturą koło zera stopni (0st.C) zdarzają się nawet teraz, pod koniec miesiąca. A wielokrotnie rano przysypało śniegiem. Dwa razy (tylko!!) udało się na rowery wybrać, choć wiatr dał mi w d..ę i zmarzłam trochę to i tak było warto.  Z aktywności pozostały mi tylko spacery po parku Kuronia lub lesie Zagórskim jak tylko pogoda była łaskawsza. ...

Tatry. Grześ 1653m n.p.m., Rakoń 1879m n.p.m.

Obraz
 Wstępnie w planach była wycieczka na krokusy w Dolinie Chochołowskiej. Ale że zima trzyma mocno, zrobił nam się wyjazd na zimowe wędrowanie. Na szczęście lawinowe alarmy odwołano, więc można się było wybrać w góry, na Grzesia i Rakoń. Dzień zapowiadał się pięknie, niebiesko bezchmurne niebo, pełne słońce, ciepło!! To od razu podnosi nastrój i mimo wczesnej pory idziemy zadowoleni podziwiając widoki. Najpierw Dolina Chochołowska - 8km tuptania, to ta mniej lubiana część wyprawy. Więc w schronisku przerwa na drugie śniadanie, na spokojnie bo godzina młoda.  Posileni idziemy na Grzesia, niebieskim szlakiem. Spokojnie, powoli, na szczęście turystów niewielu. Ponad linią lasu mocny wiatr, na szczycie "duje" na całego! Ale cieszę się bo widoki cudowne, lśniąca biel wokół - wierzchnia warstewka lodu jest tak cienka że wiatr ją odrywa i podwiewa; niesamowite! Na szczycie sesja fotograficzna i schodzimy w stronę Rakonia niebieskim szlakiem, licząc na to że może będzie mniej wiało. Fa...

Przegibek

Obraz
 Mimo pandemii pewne rzeczy nie uległy zmianie - wycieczka na Przegibek zainicjowana kolejną 40-stką, a właściwie 120-stką bo tym razem były aż trzy solenizantki. Impreza przeniesiona z roku 2020, wówczas było zbyt wiele strachu i niepewności co niesie COVID-19; w tym roku też były obawy ale na pewno mniej strachu. Spacer do schroniska we wszystkich wariantach pogodowych. Na dole błoto i deszcz, wyżej śnieg pod nogami oraz padający na głowy. A na samej przełęczy przywitało nas piękne słońce.

Zawoja - Mosorny Groń

Obraz
 Celem naszego wyjazdu była jazda na nartach. Pogoda dopisała z nawiązką - w nocy lekki mrozik, w dzień bezchmurne niebo i pełne słońce w dzień; tylko temperatura oscylująca między 6-10st.Celsjusza (w pełnym słońcu duuużo więcej!!) trochę za wysoka na narciarstwo. Stok bardzo przyjemny, fajny profil. W weekend trochę więcej ludzi, ale w tygodniu pusto i można do woli szaleć. Gdyby jeszcze wyciąg jeździł trochę szybciej to byłaby pełnia szczęścia. Ale cieszę się, że mimo pandemicznych obostrzeń udało nam się choć trochę poszusować.

Zawoja - Wodospad Mosorczyk, Kapliczka Matki Bożej Anielskiej

Obraz
 Zima trzyma, obostrzenia pandemiczne pozwalają już na wynajęcie noclegów oraz otwarte są stoki narciarskie. Pierwszy weekend "wolności" odpuściliśmy z obawy na tłumy ludzi spragnionych narciarskich doznań; słusznie zresztą. Ale teraz postanowiliśmy wybrać się na kilka dni z domowej rutyny: praca+szkoła+dom, na chwilę relaksu. Więc 4 dni spędzamy w Zawoi, mając nadzieję że nie jest tak oblegana jak Zakopane i Szczyrk. Co prawda nadeszła odwilż i śnieg się topi, w dzień kilka stopni na plusie, ale za to wreszcie słońce!!  Sobotę przeznaczamy na lenistwo i rozpoznanie terenu. Więc zaplanowałam spacer do wodospadu Mosorczyk. Ruszamy szlakiem niebieskim przez las. Od razu wita nas oblodzone podejście i turystki ostrzegające czy damy sobie radę bo wszędzie lód. Ale omijamy oblodzone fragmenty trasy idąc lasem i jest ok. Niestety dochodzimy do zejścia do wodospadu- schodki prowadzące w dół do koryta potoku. Normalnie schodki - dziś  lodowisko (w dzień odwilż, w nocy mróz). Walc...

Beskid Śląski - Chata Wuja Toma

Obraz
 To chyba pierwszy rodzinny wyjazd w góry, taki że wyjeżdżamy sobie wszyscy razem z domu, bo owszem, zdarzało się że szliśmy w trójkę na piesze wędrówki ale najczęściej na jakiś dłuższych, wakacyjnych wyjazdach. A tym razem pandemia i siedzenie w domu dało się nam wszystkim  już tak we znaki (zwłaszcza Młody), plus mój Mąż ostatnio też stwierdził że "chodzenie po górach może być", że gdy rzuciłam temat jedźmy na spacer w góry - obaj mężczyźni się zgodzili! Szok i niedowierzanie! No i oczywiście radość że w końcu razem...  Trasę musiałam dostosować do uczestników, czyli miała być krótka i łagodna, spacerowa, tak aby zachęcić a nie zniechęcić. Szukałam i szukałam, aż w końcu padło na trasę z Brennej żółtym szlakiem do Chaty Wuja Toma. Zaczęliśmy w południe, w mroźny (-6 stopni) dzień, z szarym niebem pełnym śniegu i deszczu nad głowami. Trasa łagodna, śnieżny las, pod stopami kilka centymetrów śniegu. Idzie się przyjemnie. Ostatni odcinek pod Przełęcz Karkoszczonka oblodzon...