Azory - Sao Miguel. D3: Sete Cidades
Kolejny dzień zapowiadał się słonecznie. Tym razem jedziemy na zachodnią część wyspy, aby zobaczyć kalderę Sete Cidades. Widoki z okna autokaru już mnie cieszą.
Zaczynamy od punktu widokowego Miradouro da Grota do Inferno (Boca do Inferno). Droga wiedzie szeroką ścieżką wysadzoną hortensjami. Tutaj niestety niebo zasnute chmurami, widać tylko scieżkę na punkt widokowy, resztę spowijają chmury.
Czekamy chwilę na okienko w chmurach, udaje się zobaczyć conieco, gdy wiatr na kilkanaście sekund przewiewa chmury.
Lekko rozczarowani schodzimy w dół. Ja podziwiam las pełen cieni i mgieł pośród smukłych Kryptomerii. Lagoa do Canario smutne, zwłaszcza gdy słyszy się o jego powolnym zarastaniu i zanikaniu.
Przechodzimy przez drogę i ruszamy na Pico das Equas, u stóp którego rozlokowały się małe jeziorka (Norte and Sul, czyli północne i południowe), a tuż obok Lagoa Rasa. Mgły, rudość traw - czuję się jak na szkockich wzgórzach a nie na zielonej wyspie.
Nad Lagoa Rasa łapie nas deszczyk, drobny i rzęsisty (tak tu pada), co w połączeniu z mgłami daje przygnębiający nastrój. Ale muszę przyznać, że nie poddałam mu się, bo przyroda mnie wciąż zachwycała podczas wędrówki: szlak prowadzi wąwozami porośniętymi zielenią. Znowu czuję się jak skrzat w krainie olbrzymów.
Trasa wycieczki wg www.mapy.com:
Ruszamy dalej. Autokarem podjeżdżamy na punkt widokowy Miradouro da Vista do Rei. Widok cudny, na Lagoa Verde i Lagoa Azul. Szkoda, że hortensje już przekwitają.
Ruszamy na szlak biegnący szczytem kaldery. Szeroki, z pięknymi widokami - od hortensji, po widoki na jeziora, aż po oceaniczne krajobrazy. Bardzo, bardzo przyjemy spacer.
Przeszliśmy może 1/3 szlaku pieszego wokół kaldery Sete Cidades - chętnie przeszłabym pozostałą część. Tutaj mapka wg www.mapy.com dzisiejszej trasy:
Ale teraz czas na relaks. W miasteczku Sete Cidades siadamy nad brzegiem niebieskiego jeziora i chłodzimy stopy.
Kolejne jezioro w kalderze, które podziwiamy z punktu widokowego, to Lagoa de Santiago. Muszę powiedzieć, że mnie zachwyciła ta gra kolorów: turkusowa zieleń wody, zielone zbocza i błękitne niebo. Rajsko.
A po drugiej stronie drogi widok na Lagoa Verde i Lagoa Azul.
A skoro na niebie słońce, to podjeżdżamy jeszcze raz na punkt widokowy Miradouro da Grota do Inferno.
Och, tak, tak, tak!! Epicki widok! Zielone i niebieskie jeziora w wianuszku skalnych zboczy, w towarzystwie zielonych łąk. Rajsko!
P.S. to mi uświadamia jak ważna jest pogoda w tym jak odbierasz otaczającą cię naturę. Cieszę się bardzo, że dopisała na koniec dnia!
W pełni usatysfakcjonowana i nakarmiona cudnymi widokami jadę z grupą do Ponta Delgada, gdzie odwiedzamy plantację azorskich ananasów. Są inne niż te znane mi ze sklepów: mniejsze, z mniejszym pióropuszem; ale bardziej intensywny smak i aromat, bardzo słodkie i soczyste, tylko lekko kwaskowate ale w taki smaczny sposób. Ja delektuję się ananasowymi lodami - przyjemnie orzeźwiają.
To był bardzo intensywny dzień, cudne widoki, piękne doznania. Jak to nazywał współwędrowiec Piotr: "rzyganie tęczą" na całego, hahaha!
A tak się zaczynał te dzień - to była chyba obietnica czegoś wyjątkowego; obietnica spełniona.

